Słuchane podczas pisania...

sobota, 12 lipca 2014

Kilka słów na początek.

Początki bywają wyjątkowo trudne i jest tak również i w tym przypadku. Kiedy zaczyna się pracować nad pomysłem, który siedział w głowie od dwóch lat, trudno jest pozbierać myśli i odetchnąć.
Skoro piszę w takich ilościach, postanowiłam podzielić się ze światem swoją twórczością. Wiąże się to z przesiadywaniem przed laptopem do drugiej w nocy i innymi bardzo ciekawymi doświadczeniami. No cóż, życie bywa brutalne.
Nie wiem, czy potrafię krótko streścić tę historię, bo w gruncie rzeczy nie mam pojęcia jak się skończy i jak ją rozwinę. Będę starała się zrobić to tak, jak przystało na porządnego człowieka, czyli tak, żebym później nie musiała wstydzić się własnej tożsamości. Nie jestem zbyt dobra w opowiadaniu o sobie. Prawdę mówiąc, w streszczaniu też nie.
Nigdy nie potrafiłam napisać niczego związanego z fantastyką, bo zwyczajnie nie interesują mnie takie tematy. Daję radę sklecić jakieś krótkie opowiadanie, ale nie ma mowy o niczym na dłuższą metę. Dlatego też moja historia jest obyczajówką, w której pojawia się wątek przyjaźni, demonów z przeszłości, a także trudnej miłości, bólu straty i wszystkiego innego, co może przydarzyć się absolutnie każdemu.
Nie będę dłużej przynudzać, wolę zabrać się za doglądanie efektów swojej pracy.
Nie liczę na obfite grono czytelników, ale postaram się zdobyć chociaż kilku. Mam dość niskie poczucie własnej wartości, także od razu zakładam z góry pesymistycznie. Lub realistycznie. Wszystko zależy od tego, co wydarzy się przez następne kilka miesięcy.

Daydreamer ♣

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz